Moje chwile zwątpienia

Data opublikowania: 2021-09-25 00:00:00 / Dodał: Michał Rycaj

Freestyle Football - Sport, któremu wciąż bliżej do podwórkowej zabawy niż masowej rozrywki. Można go jednak porównać do zakurzonej skrzyni, która na pierwszy rzut oka nie ma wiele do zaoferowania podczas, gdy w rzeczywistości wypełniona jest drogocennymi klejnotami.

Dziś Freestyle Football przeżywa próbę ogniową - pandemia wyczyściła z kalendarza najważniejsze wydarzenia, które napędzały sport. Brak turniejów i nasilająca się niepewność co do przyszłości postawiła freestylerów w trudnym położeniu. Nie ukrywam, że sam przeżywałem swoje chwile zwątpienia i okresy bycia "obrażonym" na Freestyle, który przecież powinien mi się odwdzięczyć za tyle lat wyrzeczeń. Niedawno zacząłem rozumieć, że zdemaskowało to moje roszczeniowe nastawienie do sportu, który w rzeczywistości dał mi więcej niż mogłem sobie wyobrazić.

Gdy stawiałem pierwsze nieśmiałe kroki z trikami byłem bardzo zagubionym 15-latkiem, który zmierzał w kierunku bez "happy endu". Gdy, dziś patrze na drogę, którą przebyłem, bardzo wyraźnie widzę jak ogromna przemiana się we mnie dokonała dzięki piłkarskiemu freestyle'owi. Chyba najcenniejszym wspomnieniem są wielogodzinne treningi na podwórku przed moim domem, gdzie pod powierchnią szlifowania nowych umiejętności wchodziłem również w głąb siebie. Często spotykałem trudne emocje i wspomnienia, które w przeszłości zostały głęboko schowane. Z tych miejsc często wypływało zwątpienie we własną wartość oraz myśli, które skutecznie blokowały mój rozwój. Trenując coś tak banalnego jak triki piłkarskie spędziłem dużo czasu przyglądając się trudnym częściom swojej osobowości, które z czasem wydawały się mniej straszne. Każdy nowy trik czy ukończone wyzwanie dawało mi twardy dowód, że w rzeczywistości jestem silniejszy niż myślałem. Z nowo odkrytą siłą coraz pewniej stawiałem czoło zwątpieniu, poczuciu niskiej wartości a efekty tych działań zaczęły się przelewać na inne obszary mojego życia. 

Mógłbym rozwinąć temat ile zawdzęczam turniejom, wyjazdom i wspaniałym ludziom, których spotkałem na swojej drodze. Zatrzymam się w tym miejscu aby zachęcić siebie jak i Ciebie Czytelniku aby pozostać wierny swojej pasji, nawet wtedy a wręcz szczególnie wtedy, gdy dotykają ją sztormy, huragany i trzęsienia ziemi. 

Michał Rycaj